wiara

Przeglądasz archiwum kategorii 'wiara'.

Niech Zmartwychwstały Chrystus
błogosławi Wam na każdy dzień,
napełnia radością i nadzieją,
a w chwilach trudnych łączcie się z Nim na Krzyżu
i pamiętajcie,
że po trzech dniach zmartwychwstał!

Triduum Paschalne

Rozpoczynając Triduum Paschalne, pragnę życzyć i Wam, drodzy Czytelnicy, i sobie, byśmy znaleźli czas na zadumę i modlitwę. Byśmy rozważając Mękę Pańską, czerpali łaski i siłę do zmagania się z przeciwnościami i grzechem.

Wielki Post

Okres Wielkiego Postu można dość łatwo opisać - czas skupienia, pokuty, wyrzeczeń, modlitwy, rozważania Męki Pańskiej. Tylko to wszystko ogólniki. Co Wielki Post oznacza dla mnie? Na pewno próbę przeogranizowania czasu, by modlitwa zajęła więcej czasu w ciągu dnia, piątkowe rozważania Drogi Krzyżowej.

W tekstach Mszy Świętej tydzień temu modliliśmy się: W dniu rozpoczęcia Postu wielkiego składamy Ci Boże ofiarę uroczystą i pokornie błagamy, abyśmy wstrzymując się od pokarmów ciała, powściągali w nas również żądze zgubnych rozkoszy.

Kiedyś przpisy postne były znacznie bardziej sformalizowane i konkretne:

Środa Popielcowa - post ścisły (ilościowy i jakościowy)
Bez mięsa, najwyżej trzy posiłki, w tym tylko jeden do syta
Środa Suchych Dni wielkopostnych - post ścisły (ilościowy i jakościowy)
Bez mięsa, najwyżej trzy posiłki, w tym tylko jeden do syta
Poniedziałki - post ilościowy
Najwyżej trzy posiłki, w tym tylko jeden do syta. Główny posiłek może być mięsny, pozostałe bezmięsne.
Wtorki - post ilościowy
Najwyżej trzy posiłki, w tym tylko jeden do syta. Główny posiłek może być mięsny, pozostałe bezmięsne.
Środy (oprócz popielcowej i środy Suchych Dni) - post ilościowy
Najwyżej trzy posiłki, w tym tylko jeden do syta. Główny posiłek może być mięsny, pozostałe bezmięsne.
Czwartki - post ilościowy
Najwyżej trzy posiłki, w tym tylko jeden do syta. Główny posiłek może być mięsny, pozostałe bezmięsne.
Piątki - post ścisły (ilościowy i jakościowy)
Bez mięsa, najwyżej trzy posiłki, w tym tylko jeden do syta
Soboty - post ścisły (ilościowy i jakościowy)
Bez mięsa, najwyżej trzy posiłki, w tym tylko jeden do syta
Niedziele - post nie obowiązuje

Teraz gdzieś to się rozmyło. Już nie przystaje do naszej nowoczesnej rzeczywistości. Obecnie akcentuje się wyrzeczenia i ćwiczenia duchowe, ale przecież umartwianie ciała nie oznaczało brak wzglądu na duszę, tym bardziej zwracało uwagę na nasze wnętrze i Boga. Bo post nie jest łatwy, a gdy się nie pamięta o celu - wynagrodzeniu za grzechy swoje i ludzi, to staje się także bezsensowny, choć czasem i modny, tylko że teraz to się nazywa DIETA. Setki różnych cudownych diet, które są ukierunkowane na człowieka, na ciało, podczes gdy post ofiarowujemy Bogu i dobra forma naszej duszy i jej piękno jest tu celem.

Troszcząc się o ciało, nie zapominajmy o duszy, bo przecież człowiek to całość - dusza i ciało. I tego wszystkim, a zwłaszcza sobie życze!

Bóg nie zapyta cię jak duży miałeś dom.
On spyta cie ilu ludziom dałeś w nim schronienie.

Bóg nie zapyta cie jakiej marki miałeś samochód.
On spyta cię ile osób nim podwiozłeś gdy byli w potrzebie.

Bóg nie zapyta cię jak eleganckie nosiłeś ubrania.
On spyta cię ilu potrzebujących przyodziałeś.

Bóg nie zapyta cię jakie miałeś wykształcenie.
On spyta cię jak mądrym byłeś człowiekiem.

Bóg nie zapyta cie jak wysokie miałeś dochody.
On spyta się czy zarabiałes uczciwie.

Bóg nie zapyta cię do jakiej klasy społecznej należałeś.
On spyta się jaką klasę sobą reprezentowałeś.

Bóg nie zapyta cię ile dóbr materialnych posiadałeś.
On spyta się co było w twym życiu dobrem najważniejszym.

Bóg nie zapyta cię jak wysokie zajmowałeś stanowiska
On spyta się jak nisko pochylałeś się nad cudzą niedolą.

Bóg nie zapyta cię ilu miałeś przyjaciół.
On spyta cię dla ilu ludzi byłeś przyjacielem.

Bóg nie zapyta cię czy byłeś szczęśliwy.
On spyta cię kogo uszczęśliwiłeś.

Świętych obcowanie

Świt, poranek, południe, popołudnie, wieczór, noc.

Narodziny, dzieciństwo, młodość, wiek dorosły, starość i… No właśnie - dla niektórych koniec, śmierć. Na szczęście ja wiem, że jest inaczej! Śmierć - narodziny do życia, do wiecznego życia.

Gdy odchodzą nasi bliscy nie potrafimy często patrzeć oczami wiary. Łatwo się mądrzyć i radzić, gdy śmierć bezpośrednio mnie nie dotyczy, ale kiedy tracimy osobę, którą kochamy, łez i bólu nie da się długo uciszyć. Ale czas płynie, łagodzi, tuli. I pewniego dnia jesteśmy w stanie patrzeć z innej perspektywy - Bożej. Modlimy się, ofiarowujemy Msze Swięte z ufnością w Boże Miłosierdzie.

Jakże często niemalże namacalnie odczuwamy obecność i wsparcie naszych bliskich, którzy już są po drugiej stronie. Świętych obcowanie. Czy wierzę? Czy wierzę, ale i czy korzystam z pomocy tych, którzy odeszli i wstawiają się za nami u Boga.

Świętych obcowanie. Współistnienie i przenikanie się dwóch wymiarów ziemskiego teraz i teraz wiecznego.

Wszyscy Święci wstawiajcie się za nami i uproście, byśmy do Was dołaczyli. Amen.

Pielgrzymowanie

Wycieczka, wędrówka, podróż, pielgrzymka, spacer… wspólna jest DROGA. Ale jak wiele zależy, po co na drodze się znaleźliśmy, czy umiemy odczytać sens i widzieć cel, do którego zdążamy. Pielgrzymka ma szczególne znaczenie - zawiera w sobie wyrzeczenie, ofiarę, modlitwę i oczy wpatrzone w Boga - cel.

Dobrze jest przeżywać całe życie jako pielgrzymkę do Stwórcy, ale szczególny krótki czas, gdy wybieramy się w drogę, by uczcić Boga, Matkę Najświętszą, by ofiarować nasze zmęczenie, niewyspanie, by oderwać się od codziennych zajęć i w modlitwie powierzyć codzienne kłopoty, zmatwienia, a także radości Najwyższemu. By wynagrodzić za grzechy swoje i ludzi, którzy żyją jakby Boga nie było, by powierzyć ich Boskiemu Miłosierdziu i wyprosić łaskę nawrócenia i wiary.

Co roku wyruszamy na 3 dni, by głosić że Królem jest Chrystus, oddać Mu hołd i siebie, i zaczerpnąć siły na kolejne dni.

Piegrzymka - życie, człowiek - pielgrzym, w drodze do Boga, nieważne czy wierzy, czy nie, cel każdego jest ten sam - wieczność, z Bogiem lub nie… Co wybieram?

Msza Święta to baśń

Ale baśń jedyna i wyjątkowa, która pozwala nam wziąć udział w rzeczywistej akcji. Z naszych domów, z pracy, z banalnych spraw wypełniających nam życie trafiamy do Bożego Domu. Jest On inny, niż inne domy, bo i Mieszkaniec jest wyjątkowy. Przychodzimy do Króla, więc nasze zachowanie musi być szczególne. Nasze gesty mają wyrazić największą cześć i szacunek, dlatego padamy na kolana, albo głęboko pochylamy głowę, gdy brzmi Jego imię. Ten Dom jest przedsionkiem innego Świata, do którego wytrwale zdążamy przez całe ziemskie życie. Stąd wyrażające się architekturą piękno i potęga. Inne niż zwykle światło, sączące się do wnętrza przez witraże okien. Inny niż zwykle zapach kadzideł. Inna niż zwykle mowa modlitw i pieśni. Każdym zmysłem czujemy, że oddaliliśmy się od rzeczywistości, z którą zmagamy się na co dzień.

Rozpoczyna się Opowieść, którą przenosi nas w czasie i przestrzeni. Stojąc między Apostołami spoglądamy na naszego Pana, który unosi się coraz wyżej powracając do Ojca. Do nas też kierowane są słowa aniołów: - Mężowie z Galilei, dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo? Ten Jezus, wzięty od was do nieba, przyjdzie tak samo, jak widzieliście Go wstępującego do nieba. - Mija chwila i widzimy Pana na krzyżu, kiedy składa za nas Ofiarę z samego siebie. Tym razem jednak bezkrwawą, dając Siebie pod postacią Chleba i Wina.

Gdy minie oszołomienie po kolejnej łacińskiej pieśni jesteśmy już w Wieczerniku. Do każdego z nas podchodzi Chrystus i wkłada do ust kawałek Chleba, w którym ukrył Siebie. - Corpus Domini nostri Jesu Christi custodiat animam tuam in vitam aeternam. Amen.

Testy w agencji wypadły znakomicie. Zajmująca się moją aplikacją Zoe z uśmiechem na ustach dodała mi otuchy słowami – ‘Dwa, trzy dni i pracodawca znajdzie się z pewnością’. Czwartkowe popołudnie upływało pod znakiem nudy zakrapianej drobnym deszczem stukającym delikatnie o szyby mojego mieszkania. Telefon poderwał mnie z fotela, w słuchawce Zoe – ‘Wojczech, w Microsoft potrzebują ludzi z niemieckim do telefonicznej obsługi klienta, jutro spotkanie…’. Westchnąłem z ulgą.

Siedziba Microsoft w Reading mieści się w nowoczesnym budynku na obrzeżach miasta. Udając się na spotkanie, założyłem sobie kilkanaście scenariuszy jak rozmowa mogłaby wyglądać. Raz po raz ruszałem szybko żuchwami – nie chciałem bowiem aby mój niemiecki brzmiał angielsko - a angielski nader polsko.

Holem na piętro, do wyznaczonego pokoju, podanie rąk, zasiadłem na krześle – wywiad się rozpoczął. Pytania, kilka formularzy, rozmowa w języku niemieckim, chciałem mieć już to za sobą. Richard, mężczyzna przeprowadzający wywiad wydawał się jednak być nieugiętym, drążąc kolejne epizody mojego zawodowego życia. Póki co, wszystko wedle scenariusza, aż do czasu kiedy zadano mi pytanie – nazwane – ostatnim ‘Wojczek (ten brzmiał inaczej) co byś zrobił, gdybyś znalazł się na pustyni będąc głodnym, spragnionym, bez broni i mapy – a naprzeciw ciebie stanął nagle lew?’ Pytanie jak z koszmaru? Nie, wcale nie! Momentalnie w oczach stanął mi obraz świętego Hieronima, usuwajacego cierń ze stopy lwa, który zaprzyjaźnił się potem na dobre z pustelnikiem jako wyraz wdzięczności za ulżenie w cierpieniu. Odrzekłem więc ‘Zapewne sprawdziłbym czy wszystko z nim OK!’.

To pytanie, postawiła mi kilka miesięcy wcześniej pewna studentka z Białegostoku – wtedy zupełnie naturalnie podyskutowaliśmy jak każde z nas mogłoby się zachować w takiej sytuacji. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie powtórzenie pytania przez człowieka przeprowadzającego wywiad o pracę, nie sposób było przewidzieć, że ktoś w obcym państwie, w obcej kulturze zapyta dokładnie o to samo.

Opuściłem siedzibę firmy ze spuszczoną głową. Jakże wytłumaczyć powierzchowną rozmową całego siebie – poczucie wiary, obowiązku, odpowiedzialności – zaufania do Boga. Kultura brytyjska, tak bardzo bowiem stara się uciec od idei Istoty Wyższej, rozbijając wiarę człowieka teoriami ewolucji, darmowych zup wszechświata, klonowania i mrożenia zapłodnionych komórek. Jak odpowiedzieć na takie czy podobne pytanie i pozostać zarazem sobą? Wiedziałem, że mój czas na Wyspach dobiegał już końca. Nie chciałem tak naprawdę tej pracy, nie chciałem sukcesu bez św. Hieronima czy św. Franciszka – i cieszę się niezmiernie do dziś, miło wspominając tamtą chwilę, kiedy Hieronim nadszedł ze swoim przyjacielem lwem i podpowiedział najprostszą odpowiedź.

To uczucie zna każdy, kto kiedyś odbierał bliską osobę z hali przylotów na lotnisku. Najpierw patrzy się niecierpliwie na tablicę informacyjną. Zmieniają się na niej numery lotów, aż wreszcie przy pozycji, na którą czekamy, pojawia się dopisek: WYLĄDOWAŁ. Wtedy człowiek ustawia się przy drzwiach, przez które widać ludzi stojących w kolejce do kontroli paszportowej. W którejś chwili bliska osoba pojawia się w tłumie, czasem nawet zamacha do nas, a potem znowu jej nie widać. Prawdziwa radość przychodzi wtedy, gdy wyjdzie wreszcie przez ostatnią bramkę i można do niej podbiec i uściskać.

Takim samym spotkaniem jest Msza św. Ewangelia jest przypomnieniem słów Tego, na Którego czekamy. Kapłan rozwija Jej myśli w swoim kazaniu, potem radośnie śpiewamy Credo. Znak, że samolot wylądował to dzwonki przed Sanctus. Rozpoczyna się pełne nadziei wyczekiwanie. W myślach już witamy się z Chrystusem, kiedy słychać kolejny dzwonek, a tuż po nim - następny. Wtedy z daleka widać przez chwilę Jego - uniesionego wysoko w dłoniach kapłana, aby każdy mógł powiedzieć cicho: Pan mój i Bóg mój. Mijają dalsze minuty modlitwy, najpierw wewnętrznej, a potem wypowiadanej na głos. Wreszcie widzimy Go tuż przed ostatnimi drzwiami z przydymionego szkła. Ecce Agnus Dei, ecce qui tollis peccata mundi. Wtedy przychodzi kulminacja naszego spotkania z Chrystusem, Którego poprzedza złoty blask kielicha niesionego nad naszymi twarzami. Jesteśmy razem.