Australia

Przeglądasz wpisy oznaczony następującym tagami: Australia.

Wśród spotkań towarzyskich najbardziej popularne w Australii jest BBQ. W Polsce grillowanie też z roku na rok modniejsze, ale Australii na pewno nie przebije.
Najczęściej spotykane są BBQ gazowe - na butle albo podłączone bezpośrednio do sieci gazowej. My niedawno dorobiliśmy się naszego :D

Grillować można nie tylko w domu. Prawie w każdym parku i na wielu skwerkach są publiczne BBQ, gazowe lub elektryczne, zazwyczaj darmowe, choć zdarzają się takie na monety, które co kilka minut trzeba dorzucać.

Na piknikach z grillowaniem spotyka się także Polonia. 2 razy do roku skrzykujemy się na wspólne pogaduchy przy bbq. Kolejne spotkanie już niebawem - 5. kwietnia. A tymczasem zapraszam do obejrzenia galerii z  polonijnego BBQ z listopada 2006 (a także innych ciekawych zdjęć z Australii)

To już 5 lat!

Ku mojemu zaskoczeniu kilka dni temu minęło 5 lat odkąd znaleźliśmy się w Australii. Czas biegnie nadspodziewanie szybko.W pamięci mam wciąż mroźną noc, gdy jechaliśmy na lotnisko. Droga z Krakowa do Warszawy zajęła ma 11 godzin! Dotarliśmy na miejsce zaledwie pół godziny przed odlotem. Byliśmy tak zdenerwowani, że możemy nie zdążyć, że już obyło się bez stresu typowego przed wyjazdem w nieznane.
W samolocie prawdziwa ulga. Po nieprzespanej nocy w aucie, wielogodzinny czas “nicnierobienia” i spania do woli, zdawał się spełnieniem marzeń.

Pierwsze dni po przylocie były beztroskie. Na dworze ciepło, choć akurat rozpoczęła się jesięń. Teraz bym się nie odważyła, ale wówczas jeszcze pod koniec kwietnia pływaliśmy w zatoce (oczywiście bez pianek).

Po kilkutygodniowej euforii i odpoczynku, rozpoczęliśmy życie w nowym kraju. Wydarzenia zmieniały się jak w kalejdoskopie: pierwsza praca, wynajęcie domu, po niewiele ponad roku kupno ziemi - takiego naszego kawałka świata, zmiana pracy, budowa domu, przeprowadzka, odwiedziny mamy, szukanie nowej pracy. Wiele się działo w ciągu tych lat. Bilans zdecydowanie na plus.

Kolejny okres rozpoczynamy już z innej, bo stabilnej, pozycji. Znaleźliśmy przyjaciół, oboje mamy dobra prace, własny dom, jeszcze bardziej własny kredyt ;) Rozpoczęta pięciolatka szykuje się bogata w wydarzenia, ale o tym napisze w podsumowaniu za 5 lat…

Poczucie przynależności

W Australii pożary. Zaledwie niewiele ponad sto kilometrow od naszego domu, szaleje ogień, ludzie tracą życie i domy. Już potwierdzono śmierć blisko dwustu osób!

Tragedia tych ludzi przeraża, także bliskość tych wydarzeń. Ale… no właśnie jakoś inaczej przeżywam niż powódź w 1997 w Polsce. Inne było poczucie solidarności i wspólnoty w powodzianami niż teraz. Mój mąż powiedział, że podobnie reaguje na te pożary jak np. na powódź w Bangladeszu i czy innym odległym kraju. W pierwszej chwili się oburzyłam, bo przecież to tuż obok nas, lecz coś w tym jest. Ofiary są dla nas kompletnie anonimowe, nie czujemy z nimi związku tak, jak to ma miejsce, gdy naszym rodakom zagraża niebezpieczeństwo. Już chyba bardziej byłam przejęta, gdy czytałam i oglądałam relacje, gdy w Polsce szalały wichury - porywały dachy domów, przygniatały ludzi słupami elektycznymi czy drzewami. Po tym też się poznaje, że Australia to miejsce, którym mieszkam, a środku wciąż jest Polska. Czuję się związana z kilkoma miejscami, z domem, z ludźmi przede wszytkim - przyjaciółmi, znajomymi, ale Australijczycy to wciąż są i pewnie zawsze będą jako ONI. Tak naprawdę społeczeństwo wielokulturowe, wielenarodowościowe to mit - człowiek może identyfikować się z jednym narodem albo z żadnym. I w takich momentach widać, co w środku w człowieku siedzi, porażary tak blisko, ale daleko.

Za wszystkie ofiary - Requiem aeternam dona eis, Domine, et lux perpetua luceat eis. Requiescant in pace. Amen.

Wilsons Promontory

Wrzesień. W Polsce sezon urlopowy mija, a u nas tym czasem podejmuje się wakacyjne decyzje. Niby jeszcze prawie 4 miesiące, ale już najwyższy czas zarezerwować miejsce na polu namiotowym, bo na wielu kempingach nawet i teraz może być już za późno!

Wilsons Promontory to chyba najpiękniejsze miejsce, jakie do tej pory widzieliśmy. Rok temu spędziliśmy tam parę dni, ale na pewno wrócimy, choć może nie w najbliższym sezonie. To najbardziej wysunięty na południe półwysep Australii. Każdy znajdzie tam zakątek dla siebie - piękne plaże, często puste nawet w sezonie, górzyste ścieżki wzdłuż wybrzeża, lasy, rzeka, wszystko to okraszone słońcem, wieczorem piękne widoki nabierają swoistej tajemniczości, gdy ocean i skały odbijają zachodzącym słońcem.

To kilka zdjeć z zeszłorocznych wakacji: