Niech Zmartwychwstały Chrystus
błogosławi Wam na każdy dzień,
napełnia radością i nadzieją,
a w chwilach trudnych łączcie się z Nim na Krzyżu
i pamiętajcie,
że po trzech dniach zmartwychwstał!
U nas w domu jak zwykle koszyk kolorowy i różnorodny. Jest wszystko, co trzeba i jeszcze wiecej:
- wielkanocny baranek
- babka drożdżowa w wersji mini
- chleb
- jajko + pisanki
- sól, pieprz
- masło
- biała kiełbasa
- szynka z chrzanem
- pomidorki
- winogron 2 kolory
- cytryna
- mandarynka
- żółty ser
- pieczarki konserwowe
no i bukiecik i lawenda, niestety bukszpanu nie miałam skąd wziąć, ale i tak chyba jest/był ładny :D

Rozpoczynając Triduum Paschalne, pragnę życzyć i Wam, drodzy Czytelnicy, i sobie, byśmy znaleźli czas na zadumę i modlitwę. Byśmy rozważając Mękę Pańską, czerpali łaski i siłę do zmagania się z przeciwnościami i grzechem.
Zapach świeżego chleba… Chyba jeden z najprzyjemniejszych; kojarzy sie z domem, bezpieczeństwem, rodziną. Przed wyjazdem do Australii często przechodziłam kolo piekarni, wdychając pełną piersią ten miły zapach i przynosząc go do domu razem z ciepłym jeszcze bochenkiem. A tutaj? Są piekarnie i tez pachnie, ale co z tego, jeśli chleb nie taki. Wata - to chyba najlepsze określenie. Ludzie jakoś sobie radzą - przez zjedzeniem obowiązkowo podpiekają kromki w tosterach. A ci, którym ten smakołyk nie chce przejść przez gardło, jeżdżą czasem bardzo daleko po chleb i słono za niego płacą albo… pieką w domu :D
Oczywiście pieczenie chleba nie jest juz tak pracochłonne jak w czasach, gdy większość gospodyń robiła chleb w domu. Ogromna pomocą są maszyny do wypieku chleba. Dzięki maszynie nasz udział to zaledwie kolo 10 minut - wystarczy przygotować składniki, wrzucić do maszyny i po kilku godzinach wyjąć pachnący bochenek! Ostatnio kupiłam nowa maszynę, z bardziej zaawansowanymi funkcjami niż miałam dotychczas. I musze przyznać, że widać różnicę. Dla wszystkich chętnych podaje podstawowy przepis na chleb:
1,5 szkl wody
1 szkl zakwasu
1 łyżka oliwy (opcjonalnie)
2,5 szkl mąki pszennej
1 szkl mąki pszennej razowej
1 szkl mąki żytniej
1 łyżeczka soli
1 łyżeczka cukru
1 łyżeczka drożdży (instant)
Uwagi: można upiec chleb na samym zakwasie - bez drożdży, wówczas ciasto musi znacznie dłużej rosnąc - co najmniej 5 godzin (przydaje sie wtedy maszyna w możliwością zaprogramowania czasu rośnięcia), jeśli nie mamy zakwasu, można upiec chleb na samych drożdżach dając 2 zamiast jednej łyżeczki, chleb będzie bardziej kruchy, ale też smaczny.
Składniki dodajemy w podanej kolejności. Jeśli używamy zakwasu (+ łyżeczka drożdży), wybieramy jak najdłuższy dostępny program. W starej maszynie miałam 3 godziny 40 minut (na chleb razowy), w nowej używam programu Continental - 4 godziny 35 minut.
Z ciekawostek - tutejszym smakołykiem cieszącym sie wielkim uznaniem dzieciaków jest Fairy Bread - Chleb Wróżki. Bierzemy chleb typu wata (nie tostujemy), smarujemy maslem (słonym, bo takiego większość tu używa) i posypujemy maleńkimi cukiereczkami używanymi do ozdoby ciast. Fuj!
Wśród spotkań towarzyskich najbardziej popularne w Australii jest BBQ. W Polsce grillowanie też z roku na rok modniejsze, ale Australii na pewno nie przebije.
Najczęściej spotykane są BBQ gazowe - na butle albo podłączone bezpośrednio do sieci gazowej. My niedawno dorobiliśmy się naszego :D
Grillować można nie tylko w domu. Prawie w każdym parku i na wielu skwerkach są publiczne BBQ, gazowe lub elektryczne, zazwyczaj darmowe, choć zdarzają się takie na monety, które co kilka minut trzeba dorzucać.
Na piknikach z grillowaniem spotyka się także Polonia. 2 razy do roku skrzykujemy się na wspólne pogaduchy przy bbq. Kolejne spotkanie już niebawem - 5. kwietnia. A tymczasem zapraszam do obejrzenia galerii z polonijnego BBQ z listopada 2006 (a także innych ciekawych zdjęć z Australii)
Ku mojemu zaskoczeniu kilka dni temu minęło 5 lat odkąd znaleźliśmy się w Australii. Czas biegnie nadspodziewanie szybko.W pamięci mam wciąż mroźną noc, gdy jechaliśmy na lotnisko. Droga z Krakowa do Warszawy zajęła ma 11 godzin! Dotarliśmy na miejsce zaledwie pół godziny przed odlotem. Byliśmy tak zdenerwowani, że możemy nie zdążyć, że już obyło się bez stresu typowego przed wyjazdem w nieznane.
W samolocie prawdziwa ulga. Po nieprzespanej nocy w aucie, wielogodzinny czas “nicnierobienia” i spania do woli, zdawał się spełnieniem marzeń.
Pierwsze dni po przylocie były beztroskie. Na dworze ciepło, choć akurat rozpoczęła się jesięń. Teraz bym się nie odważyła, ale wówczas jeszcze pod koniec kwietnia pływaliśmy w zatoce (oczywiście bez pianek).
Po kilkutygodniowej euforii i odpoczynku, rozpoczęliśmy życie w nowym kraju. Wydarzenia zmieniały się jak w kalejdoskopie: pierwsza praca, wynajęcie domu, po niewiele ponad roku kupno ziemi - takiego naszego kawałka świata, zmiana pracy, budowa domu, przeprowadzka, odwiedziny mamy, szukanie nowej pracy. Wiele się działo w ciągu tych lat. Bilans zdecydowanie na plus.
Kolejny okres rozpoczynamy już z innej, bo stabilnej, pozycji. Znaleźliśmy przyjaciół, oboje mamy dobra prace, własny dom, jeszcze bardziej własny kredyt ;) Rozpoczęta pięciolatka szykuje się bogata w wydarzenia, ale o tym napisze w podsumowaniu za 5 lat…
Okres Wielkiego Postu można dość łatwo opisać - czas skupienia, pokuty, wyrzeczeń, modlitwy, rozważania Męki Pańskiej. Tylko to wszystko ogólniki. Co Wielki Post oznacza dla mnie? Na pewno próbę przeogranizowania czasu, by modlitwa zajęła więcej czasu w ciągu dnia, piątkowe rozważania Drogi Krzyżowej.
W tekstach Mszy Świętej tydzień temu modliliśmy się: W dniu rozpoczęcia Postu wielkiego składamy Ci Boże ofiarę uroczystą i pokornie błagamy, abyśmy wstrzymując się od pokarmów ciała, powściągali w nas również żądze zgubnych rozkoszy.
Kiedyś przpisy postne były znacznie bardziej sformalizowane i konkretne:
Środa Popielcowa - post ścisły (ilościowy i jakościowy)
Bez mięsa, najwyżej trzy posiłki, w tym tylko jeden do syta
Środa Suchych Dni wielkopostnych - post ścisły (ilościowy i jakościowy)
Bez mięsa, najwyżej trzy posiłki, w tym tylko jeden do syta
Poniedziałki - post ilościowy
Najwyżej trzy posiłki, w tym tylko jeden do syta. Główny posiłek może być mięsny, pozostałe bezmięsne.
Wtorki - post ilościowy
Najwyżej trzy posiłki, w tym tylko jeden do syta. Główny posiłek może być mięsny, pozostałe bezmięsne.
Środy (oprócz popielcowej i środy Suchych Dni) - post ilościowy
Najwyżej trzy posiłki, w tym tylko jeden do syta. Główny posiłek może być mięsny, pozostałe bezmięsne.
Czwartki - post ilościowy
Najwyżej trzy posiłki, w tym tylko jeden do syta. Główny posiłek może być mięsny, pozostałe bezmięsne.
Piątki - post ścisły (ilościowy i jakościowy)
Bez mięsa, najwyżej trzy posiłki, w tym tylko jeden do syta
Soboty - post ścisły (ilościowy i jakościowy)
Bez mięsa, najwyżej trzy posiłki, w tym tylko jeden do syta
Niedziele - post nie obowiązuje
Teraz gdzieś to się rozmyło. Już nie przystaje do naszej nowoczesnej rzeczywistości. Obecnie akcentuje się wyrzeczenia i ćwiczenia duchowe, ale przecież umartwianie ciała nie oznaczało brak wzglądu na duszę, tym bardziej zwracało uwagę na nasze wnętrze i Boga. Bo post nie jest łatwy, a gdy się nie pamięta o celu - wynagrodzeniu za grzechy swoje i ludzi, to staje się także bezsensowny, choć czasem i modny, tylko że teraz to się nazywa DIETA. Setki różnych cudownych diet, które są ukierunkowane na człowieka, na ciało, podczes gdy post ofiarowujemy Bogu i dobra forma naszej duszy i jej piękno jest tu celem.
Troszcząc się o ciało, nie zapominajmy o duszy, bo przecież człowiek to całość - dusza i ciało. I tego wszystkim, a zwłaszcza sobie życze!
W Australii pożary. Zaledwie niewiele ponad sto kilometrow od naszego domu, szaleje ogień, ludzie tracą życie i domy. Już potwierdzono śmierć blisko dwustu osób!
Tragedia tych ludzi przeraża, także bliskość tych wydarzeń. Ale… no właśnie jakoś inaczej przeżywam niż powódź w 1997 w Polsce. Inne było poczucie solidarności i wspólnoty w powodzianami niż teraz. Mój mąż powiedział, że podobnie reaguje na te pożary jak np. na powódź w Bangladeszu i czy innym odległym kraju. W pierwszej chwili się oburzyłam, bo przecież to tuż obok nas, lecz coś w tym jest. Ofiary są dla nas kompletnie anonimowe, nie czujemy z nimi związku tak, jak to ma miejsce, gdy naszym rodakom zagraża niebezpieczeństwo. Już chyba bardziej byłam przejęta, gdy czytałam i oglądałam relacje, gdy w Polsce szalały wichury - porywały dachy domów, przygniatały ludzi słupami elektycznymi czy drzewami. Po tym też się poznaje, że Australia to miejsce, którym mieszkam, a środku wciąż jest Polska. Czuję się związana z kilkoma miejscami, z domem, z ludźmi przede wszytkim - przyjaciółmi, znajomymi, ale Australijczycy to wciąż są i pewnie zawsze będą jako ONI. Tak naprawdę społeczeństwo wielokulturowe, wielenarodowościowe to mit - człowiek może identyfikować się z jednym narodem albo z żadnym. I w takich momentach widać, co w środku w człowieku siedzi, porażary tak blisko, ale daleko.
Za wszystkie ofiary - Requiem aeternam dona eis, Domine, et lux perpetua luceat eis. Requiescant in pace. Amen.
Bóg nie zapyta cię jak duży miałeś dom.
On spyta cie ilu ludziom dałeś w nim schronienie.
Bóg nie zapyta cie jakiej marki miałeś samochód.
On spyta cię ile osób nim podwiozłeś gdy byli w potrzebie.
Bóg nie zapyta cię jak eleganckie nosiłeś ubrania.
On spyta cię ilu potrzebujących przyodziałeś.
Bóg nie zapyta cię jakie miałeś wykształcenie.
On spyta cię jak mądrym byłeś człowiekiem.
Bóg nie zapyta cie jak wysokie miałeś dochody.
On spyta się czy zarabiałes uczciwie.
Bóg nie zapyta cię do jakiej klasy społecznej należałeś.
On spyta się jaką klasę sobą reprezentowałeś.
Bóg nie zapyta cię ile dóbr materialnych posiadałeś.
On spyta się co było w twym życiu dobrem najważniejszym.
Bóg nie zapyta cię jak wysokie zajmowałeś stanowiska
On spyta się jak nisko pochylałeś się nad cudzą niedolą.
Bóg nie zapyta cię ilu miałeś przyjaciół.
On spyta cię dla ilu ludzi byłeś przyjacielem.
Bóg nie zapyta cię czy byłeś szczęśliwy.
On spyta cię kogo uszczęśliwiłeś.
Coś rzadko tu zaglądam, szczególnie do sekcji dla administratorów. Nie dlatego, żeby była przerwa w myśleniu ;) Jednak czas goni i ciągle jest coś ważniejszego. A tymczasem minęło sporo tygodni. Kolejne Święta Bożego Narodzenia minęły, oby tylko w narodzony sercach Chrystus tam pozostał w tym Nowym Roku.
Nowy Rok - wielkie nadzieja, marzenia, plany… Co się uda zrealizować? Czy wystarczy zapału i chęci, odwagi w działaniu. Nowy Rok - czysta kartka i mnóstwo pytań jki będzie, ale też czas na zerknięcie wstecz. Ale podsumowania i ocena to już nie w internecie. Na to miejsce jest w ciszy własnego pokoju, w sercu.
A potem czas zacząć zapisywać nowy brulion życia. Mój pierwszy rozdział jest wakacyjny - już zakończony niestety. Pogoda przepiękna, blisko przyrody, ocean, rzeki, jeziora, góry, jaskinia, wędrówki piesze, autem, w kajaku.

A tu obrazek z jaskini. Jako że dziś święto Trzech Króli to Święta Rodzina i królowie zmierzający do szopki :)




